Rozmowa przeprowadzona przez Blankę Pionkowską – redaktorkę bloga jubilerskiego KINGY.PL a przede wszystkim pasjonatkę świata biżuterii, która chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem ze świata biżuterii.

 

Po długiej przerwie w targowym świecie biżuterii, zespół PB Group podjął się organizacji 13. edycji targów Biżuterii i Zegarków JUBINALE. Była to bardzo odważna, ale i potrzebna branży decyzja. O tym, z jakimi problemami trzeba było się zmierzyć oraz jaki był efekt imprezy porozmawialiśmy z zespołem organizatorów – Andrzejem Sadowskim, Ewą Orzechowską oraz Beatą Kołodziejską. 

Czy zorganizowanie targów w czasach pandemii było dużym wyzwaniem? 

Andrzej Sadowski: Tak, trzeba przyznać, że nie było to prostym zadaniem. Na przygotowania do targów oraz na reakcję na nowe obostrzenia i zalecenia dotyczące targów nie było zbyt wiele czasu, a jednak się udało. Wspólnie z zespołem EXPO Kraków opracowaliśmy i wdrożyliśmy Regulamin sanitarny, który uwzględniał wytyczne Rozporządzenia Rady Ministrów oraz Głównego Inspektora Sanitarnego. Do najważniejszych należały: nakaz noszenia maseczek w obiektach targowych, ograniczenie ilości uczestników do 1 osoby na 4m2, mierzenie temperatury każdemu uczestnikowi przy wejściu do obiektu oraz obowiązkowa dezynfekcja dłoni. Dodatkowo, każdy wystawca otrzymał płyn dezynfekujący oraz pakiet rękawiczek jednorazowych, aby móc udostępnić je kupcom przed podjęciem rozmów handlowych na stoisku, a 5-metrowe ciągi komunikacyjne zapewniały możliwość utrzymania dystansu.  

Czego najbardziej obawialiście się jako organizator z wieloletnim doświadczeniem? 

Ewa Orzechowska: Bardzo zależało nam na zapewnieniu bezpieczeństwa gościom targów i to była nasza główna obawa. Jednak wiedzieliśmy, że włożyliśmy wiele pracy w zapewnienie wszystkich środków ostrożności oraz że jeśli tylko uczestnicy targów będą ich przestrzegać, bezpieczeństwo zostanie zapewnione. Nasze obawy były również związane z frekwencją, ponieważ mimo licznych zapytań i rejestracji nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Już podczas rozmów z Wystawcami w procesie planowania dało się odczuć różne nastroje, oraz to jak podzielona jest branża na firmy, które nie boją się działać oraz na tych, którzy wolą przeczekać trudne czasy. Ostatecznie liczba gości pozytywnie nas zaskoczyła. Choć frekwencja była niższa niż zwykle, to nadal była proporcjonalna do ilości Wystawców. Największa ilość gości pojawiła się na targach w pierwszym dniu. 

Co sprawiło, że mimo tak krótkiego czasu na przygotowanie podjęliście się organizacji targów?

Beata Kołodziejska: Wspieramy branżę jubilerską różnymi działaniami od ponad 20 lat, jest to misja naszej firmy. Naturalne było więc to, że chcieliśmy kontynuować wspieranie branży w tak ciężkich dla branży czasach, podejmując tym samym także ryzyko finansowe oraz zdrowotne – nie wiedzieliśmy co nas czeka. Kilkadziesiąt firm bardzo wspierało nas w tym, aby targi się odbyły jeszcze w terminie czerwcowym, chcąc jak najszybciej powrócić do normalności. Chcieliśmy zwyczajnie dać sposobność firmom, które są gotowe do działania do tego, aby się spotkać i podjąć działania handlowe face to face jeszcze przed wakacjami

Jak oceniają Państwo skuteczność imprezy w czasach pandemii? Czy była ona potrzebna branży? 

Beata Kołodziejska: Tak – zwłaszcza tym, którzy chcą pracować jak dawniej. Wyjątkowym zainteresowaniem cieszyła się biżuteria ze złota i srebra, co wskazuje na to, że branża miała sporą potrzebę na handel tą właśnie biżuterią. Niejednokrotnie spotkaliśmy się ze stwierdzeniem, że fantastycznie było móc wyjść znowu “do branży”. 

Andrzej Sadowski: Zaskoczyła nas też mnogość podziękowań oraz słowa uznania dla naszej pracy i odwagi – dopiero wówczas dotarło do nas, że podejmując osobiste ryzyko przyczyniliśmy się do zbliżenia się branży jubilerskiej do normalnego trybu działania oraz że byliśmy pierwszymi targami w Polsce po odmrażaniu gospodarki!

Czy na targach pojawili się tylko lokalni Wystawcy i Kupcy?

Ewa Orzechowska: Nie – na targach mimo panującej sytuacji pojawili się goście nie tylko z całej Polski, ale również ze Słowacji, Litwy, Włoch, Czech, Chin, Niemiec, Austrii, Słowenii, Szwajcarii oraz Turcji. Był to wynik naszej wieloletniej pracy oraz kontaktów nawiązanych przez nas z międzynarodowym środowiskiem targowym. Dodatkowo przygotowaliśmy pełen pakiet informacji dla gości i kupców dotyczący przekraczania granic. Więc choć na sporo mniejszą skalę, to nadal targi odbyły się w międzynarodowym gronie. 

Andrzej Sadowski: Warto zwrócić też uwagę na to, że do tej pory zwykle z jednej firmy przyjeżdżało kilka osób. W tym roku ilość osób z firmy była bardzo ograniczona, w większości przypadków była to tylko jedna osoba dzięki czemu kupcy minimalizowali zagrożenie oraz ograniczali ilość osób na hali, a jednocześnie byli bardzo decyzyjni w podejmowaniu decyzji dotyczących zakupów.

Jakie były wrażenia firm uczestniczących w targach? 

Beata Kołodziejska: Ci którzy wzięli udział w targach byli z tego faktu zadowoleni. Mało kogo dziwił fakt, że targi były zorganizowane na dużo mniejszą skalę. Każdy spodziewał się sporych zmian i przyjął je z wielką otwartością. Niemniej, niedosyt mogła poczuć część Wystawców oferujących bursztyn oraz biżuterię z bursztynem – obecnie jest duża podaż bursztynu, a popyt sporo się zmniejszył, choćby ze względu na utrudnienia w podróżowaniu obywateli z Chin oraz zmniejszony ruch turystyczny. 

Organizacja pierwszych targów  w Polsce po zniesieniu zakazu była bardzo odważnym krokiem – czy napotkaliście jako organizator jakieś szczególne trudności, na które trudno było odnaleźć rozwiązanie? 

Ewa Orzechowska: Nie, choć nie ukrywamy że wiele godzin upłynęło nam właśnie na logistycznym zaplanowaniu targów pod kątem ochrony uczestników. Korzystając z okazji pragniemy podziękować wszystkim za współpracę i zrozumienie dla wprowadzonych obostrzeń oraz za to, że każdy z Państwa przyczynił się do tego, że targi przebiegły w przyjemnej i bezpiecznej atmosferze. 

Andrzej Sadowski: Dzięki współpracy wielu osób i zespołów praca nad targami mimo tego, że była ogromnym wyzwaniem nie zaskoczyła nas problemami nie do przeskoczenia. Zespół IT opracował świetny system monitorujący między innymi ilość osób na hali, Beata oraz Ewa spędziły wiele czasu na rozmowach z wystawcami aby znaleźć najlepsze rozwiązania, reszta zespołu wspierała nas w tym wszelkimi umiejętnościami, czego owocem była trudna, lecz osiągalna praca.

Jakie wnioski nasuwają się już po zakończeniu targów? 

Beata Kołodziejska: Że organizacja JUBINALE w tym roku, mimo wielu niepewności była słuszną decyzją, która dla wielu firm przyczyniła się do powrotu na rynek. Każde osobiste podziękowanie od Wystawców utwierdziło nas w tym, że warto jest walczyć do końca, nawet w ciężkich warunkach.

Jakie macie Państwo plany na przyszłość? 

Andrzej Sadowski: Normalne działanie! O ile nie pojawią się prawne zakazy, planujemy wrócić do normalnych trybów pracy. Przed nami publikacja PB Katalogu, następnie organizacja JUBINALE Christmas, a zaraz po tym przygotowania do 14. edycji JUBINALE. 

Ewa Orzechowska: Wierzymy, że będzie szczęśliwsza niż 13, a krakowskie hale targowe zabłysną dawnym blaskiem biżuterii.

DO GÓRY